Co było potem
Afera nie zmieniła mechanizmu, tylko szyld. Cztery lata po publikacji „Anteny” polskie tancerki znów występowały w Omnibusie. Dekadę później ten sam schemat wysyłał kobiety do Rotterdamu.
Piosenka
Jeszcze w 1981 roku Kabaret Tey wykonał utwór „Dziwex” ze słowami Zenona Laskowika i muzyką Huberta Szymczyńskiego, śpiewany przez Rudiego Schubertha w towarzystwie baletu „Lady Chic”, co było czytelnym nawiązaniem do nazwy jednego z zespołów ZPR. Refren „Dziwex, dziwex, interes złoty” stał się przebojem. Tekst mówi o biedzie, która „otacza”, i o ucieczce do krajów sąsiednich; to satyra na system, nie na kobiety, ale w ówczesnym odbiorze te dwie rzeczy trudno było rozdzielić.[3][9]
Powrót do klubów
Agencja Olivero zerwała kontrakty z ZPR. Latem 1985 roku inne polskie zespoły taneczne, tym razem przez państwową agencję Pagart, znów występowały w klubie Omnibus.[2][3] Nic nie wskazuje, by zmieniły się warunki. Zmienił się pośrednik.
Opole, 1991–1993: „Dziweks”
Po upadku PRL nazwa wróciła jako określenie gatunku sprawy. W Opolu trzech mężczyzn, Zygmunt K., Mariusz W. i Aleksander Z., w latach 1991–1993 wysłało co najmniej 89 kobiet do Rotterdamu jako hostessy i tancerki egzotyczne. Na miejscu, według prokuratury, naciskano na nie, by świadczyły usługi seksualne. Oskarżeni twierdzili, że dostawali od holenderskich partnerów stałą opłatę od kontraktu i „nie czerpali zysków z prostytucji”. Pierwszy wyrok w grudniu 1998 roku, w zawieszeniu, zaskarżyły obie strony. Proces zaczynano od nowa w 2000 i w 2005 roku. Po dwunastu latach obrona argumentowała, że wielu pokrzywdzonych ułożyło sobie życie w Holandii i wiarygodna ocena nie jest już możliwa.[10]
Ta sprawa jest ważna z dwóch powodów. Pokazuje, że schemat z 1980 roku, legalna agencja, kontrakt na „taniec”, presja na miejscu, przetrwał zmianę ustroju. I pokazuje ten sam problem dowodowy: bez zeznań kobiet, które zostały za granicą, i bez dowodu przymusu w polskim rozumieniu, sądy orzekały w zawieszeniu.
Po 2004 roku
Wejście Polski do Unii Europejskiej otworzyło granice i odwróciło kierunek: Polska stała się krajem tranzytowym i docelowym, a większość identyfikowanych ofiar to dziś ofiary pracy przymusowej, nie wykorzystania seksualnego.[11][12] W 2010 roku do kodeksu karnego wprowadzono definicję handlu ludźmi w art. 189a. Od 1995 roku działa fundacja La Strada, a od 2009 roku Krajowe Centrum Interwencyjno-Konsultacyjne z całodobową linią.[12][13] Amerykański raport o handlu ludźmi za 2025 rok utrzymuje Polskę w najwyższej kategorii państw spełniających minimalne standardy.[11]
Nie pierwsza i nie ostatnia
Anna Dobrowolska zestawia Dziwex z wcześniejszą sprawą z 1973 roku, gdy głośno było o wyjazdach Polek do Dubaju. Jej wniosek: opowieści o handlu kobietami wracały w PRL w chwilach kryzysu moralnego i gospodarczego, zawsze wtedy, gdy państwo luzowało kontrolę wyjazdów i otwierało się na zachodnią konsumpcję.[5] Rok 1981 był takim momentem w stopniu najwyższym.
Pamięć
Nie ma pomnika, tablicy ani dnia pamięci. Sprawa żyje w reportażach, jednym haśle encyklopedycznym, dwóch pracach naukowych i piosence kabaretowej. Ta strona jest próbą dodania do tego jednego miejsca, w którym fakty są zebrane razem, a kobiety, o których mowa, nie są puentą dowcipu.