Kalendarium
Sprawa trwała krótko w gazetach i długo w sądzie. Daty poniżej pochodzą z reportażu sądowego Heleny Kowalik, hasła w polskiej Wikipedii i artykułu w „My Company Polska”.[1][2][3] Tam, gdzie źródła podają tylko rok, podajemy rok.
Prostytucja w PRL istnieje w hotelach dewizowych i wokół nich, tolerowana i obserwowana przez milicję i SB. W maju 1973 roku przed sądem w Warszawie staje dziewięciu boyów i portierów Hotelu Europejskiego, oskarżonych o „systematyczne żądanie łapówek” od prostytutek: do 100 złotych za wejście do hotelowej kawiarni i do 500 złotych za wejście do hotelu. Zeznaje siedemnaście kobiet; jedna mówi, że gdy odmówiły płacenia, przyszła „pani z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i wszystko załatwiła”.[4][17]
Według Anny Dobrowolskiej werbunek trwa od 1977 roku; w tym czasie dwaj Włosi mieli pozyskać z całej Polski co najmniej 1500 kobiet.[5] Depesza UPI z 1981 roku mówi o „około dwóch latach” do 1980 roku.[15]
We Florencji działa „agencja teatralna” Maria Gaviraghiego, według włoskiej prasy z 1980 roku „od około dwóch lat”. Około połowy 1979 roku młoda czarnoskóra kobieta składa skargę do inspektoratu pracy; ministerstwa Pracy i Spraw Zagranicznych zlecają kontrolę kontraktów agencji.[35][36]
We Florencji zostaje zamordowana Anna Maria Lazzeretti, partnerka dyrektora klubu „Pic Nic” w Fiesole: związana, z pończochą w gardle.[33][36]
Karabinierzy aresztują we Florencji czternaście osób, w tym Maria Gaviraghiego, pod zarzutem zmuszania do prostytucji około pięciuset tancerek, także Polek, w czterech klubach, w tym w Mulin del Topo w Fucecchio. Cztery miesiące później „Antena” opisze tę samą agencję jako „Thea Maggioli”.[34][35]
Włoski impresario Camillo Cassaglia, który namiary na pracowników Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych (ZPR) dostał od poznanego na Węgrzech artysty estradowego, zaczyna działać na polskim rynku.[2] W gazetach pojawiają się ogłoszenia o naborze do zespołów baletowych na wyjazd zagraniczny: kobiety pełnoletnie, „proporcjonalnej budowy”, wzrost 168–172 cm. Kwalifikacje odbywają się w Hotelu Europejskim.[2][3] Do końca roku wysłano do Włoch co najmniej 300 kobiet.[1]
Tygodnik „Antena”, związany z Telewizją Polską, publikuje 13 kwietnia krótką notkę „»Dziwex« i mafia”, a w numerze z 21–26 kwietnia tekst Jana Śpiewaka „Dziwex i mafia”. Takie daty podaje w przypisach Anna Dobrowolska; Kowalik i Dzierżanowski piszą o marcu 1981 roku.[42] Autor nazywa sprawę „największą aferą handlu żywym towarem w historii polskiej kryminalistyki” i „największą wykrytą aferą tego rodzaju w Europie od 1945 roku”.[1][2][7]
Milicja zatrzymuje Camilla Cassaglię i Claudia Massieriego w Hotelu Europejskim, gdy przyjeżdżają podpisać kontrakt na kolejne „tancerki”.[2][3] Dobrowolska datuje zatrzymanie na marzec, a ujawnienie sprawy na kwiecień 1981;[5] Wikipedia pisze o miesiącu po publikacji „Anteny”.[1] Numer „Anteny” osiąga na bazarze Różyckiego 30-krotność ceny.[2]
Według turyńskiej „La Stampy” Cassaglia i Massieri zostają zatrzymani w Warszawie „pod koniec kwietnia”.[26]
„Kurier Polski” daje sprawę czerwonym tytułem na pierwszą stronę. Agencja UPI rozsyła depeszę z Warszawy: co najmniej 300 kobiet, wymagania „18 lat, 168 cm, blondynka”, 500 dolarów od głowy i 3 dolary dziennie dla naganiaczy, „największa afera tego rodzaju w Europie od II wojny światowej”.[15]
„La Stampa” trzykrotnie pisze o sprawie na stronach prowincji Alessandria. Włoska policja i karabinierzy „wykluczają” handel ludźmi, a klub Omnibus w Cassano Spinola, dawniej własność Cassaglii, zostaje wskazany jako „pierwszy etap” Polek we Włoszech. 4 czerwca „Życie Warszawy” pisze o ponad 1500 kobietach i ośmiu Polakach w więzieniu. 6 czerwca gazeta donosi o drugim włoskim postępowaniu, w prokuraturze w Savonie.[26][27][28]
O 20:50 Telewizja Polska emituje reportaż filmowy „Atrakcja z tłem”: blondynki odwrócone tyłem do kamery opowiadają o Włoszech.[3][18]
Komenda Główna MO ogłasza śledztwo. Na konferencji prokuratura przyznaje, że chodzi o międzynarodowy handel ludźmi, ale tonuje skalę: „dziewczęta boją się mafii”, a „działania przestępcze wyglądały z zewnątrz legalnie”. Przesłuchano 40 tancerek po powrocie, docelowo ponad 300 kobiet.[1][2][4]
Dziennikarz Maciej Piotrowski z „Kulis” jedzie na własny koszt do Alessandrii, siedziby agencji Olivero, i rozmawia z Polkami na miejscu. Włoska policja sugeruje, że Cassaglia padł ofiarą zemsty konkurencji. Kabaret Tey wykonuje piosenkę „Dziwex”.[2][9]
Jan Lewandowski publikuje reportaż „Blondynki na sprzedaż” w „Ekspresie Reporterów” Krajowej Agencji Wydawniczej (według przypisu Dobrowolskiej s. 107–147 numeru 1/1982). Pisze, że nie może z całą pewnością nazwać Cassaglii typowym dostawcą kobiet do domów publicznych, ale że Włoch miał w Polsce taką możliwość.[2][8]
Po trzech latach śledztwa prokuratura sporządza akt oskarżenia: handel ludźmi, czerpanie zysków z nierządu, przestępstwa dewizowe. Cassaglia umiera na raka płuc kilka miesięcy przed procesem. Sąd uchyla dwa pierwsze zarzuty i skazuje pracowników ZPR w zawieszeniu za obrót dewizami.[1][2]
Polskie zespoły taneczne, tym razem przez agencję Pagart, znów występują w klubie Omnibus.[2][3]
Omnibus w Cassano Spinola, przemianowany na Biblos, zostaje zamknięty po serii interwencji policji. W 2021 roku pusty budynek sprzedano na licytacji.[29][30]
Opolska sprawa „Dziweksu”: trzej mężczyźni wysyłają co najmniej 89 kobiet do Rotterdamu jako hostessy i tancerki. Proces ciągnie się kilkanaście lat.[10]
Historyczka Anna Dobrowolska opisuje sprawę w książce „Zawodowe dziewczyny” i w artykule w „Journal of Women's History”, osadzając ją w debacie o migracji i moralności schyłkowego PRL.[5][6]